| on 10-03-2008 00:00 |
| Average user rating |
No rating |
|

Christian Death - American Inquisition 2007 Season Of Mist 1. Water Into Wine 2. Stop Bleeding On Me 3. Narcissus Metamorphosis Of 4. Victim X 5. To Disappear 6. Dexter Said No To Methadone 7. Angels And Drugs 8. Seduction Thy Destruction 10. Worship Along The Nile 11. See You In Hell 12. Surviving Armageddon 13. Last Thing 14. XIII Christian Death ™ po niezłej płycie “Born Again Anti-Christian” i siedmiu latach oczekiwania odsłonił karty zapraszając nas na spotkanie z amerykańską inkwizycją. Spojrzenie na okładkę i...coś tu pachnie tanią prowokacją. Nie chodzi o walory estetyczne - ot, grafika utrzymana w stylu znanym z takich wydawnictw, jak np. Pornographic Messiah. Chodzi o temat: w tle płonąca flaga Stanów, zamiast gwiazdek, krzyżyki ChD (pewnie również ™), a na pierwszym planie ukrzyżowana postać rodem z Ku Klux Klan. Już na starcie koncept wydaje się tendencyjny, a temat mocno wyeksploatowany. Pierwsze dźwięki i potwierdzenie najgorszych obaw – zostajemy zasypani lawiną sampli, które nawiązują do wydarzeń z 11 września 2001 i wprowadzają nas w kulminacyjną część introdukcji. W niej zaś tragedię zwiastują wojenne werble, zawodzące skrzypce i złowroga deklamacja. W dalszej części już nieco spokojniej - raz lepiej, raz gorzej. Kilka melodyjnych piosenek, w ciekawszych momentach odnoszących się do klasycznych wydawnictw Valora i ChD. Wszystko brzmi przyzwoicie, pojawiają się przeszkadzajki, skrzypce i odrobina mniej standardowego instrumentarium. Tradycyjnie już straszy duet wokalny Valor /Maitri, w którym głos męski wypada zdecydowanie lepiej. Mamy też całkiem udany eksperyment z elektroniką pod postacią Victim X, który również wpisuje się w kanon zespołu. Nieźle wypada radiowy wręcz Angel and drugs – z przebojowym tematem klawiszowym, przeplatany partiami gitary akustycznej o nieco „hiszpańskim” zabarwieniu i, niestety, częstochowskimi rymami. Dzieło wieńczy outro z wykorzystaniem skomasowanych newsów/sampli rodem z CNN i, jak dla mnie, to już stanowczo za dużo. Plusem tego albumu z pewnością jest rozpoznawalny styl, a obiektywnie płyta może się podobać. Mnie drażni jednak polityczne przesłanie, a co za tym idzie koncept całej płyty, z którą moim zdaniem ChD spóźnił się, o co najmniej cztery lata. Słuchanie American Inquisition przypomniało mi projekcję filmu Davida Lyncha Inland Empire. Na pierwszy rzut oka wszystko jest w najlepszym porządku. Są wszystkie niezbędne części składowe, charakterystyczne motywy, a niesmak i poczucie, iż artysta wszelkimi dostępnymi środkami próbuje odwrócić naszą uwagę od treści (lub jej braku) pozostaje. Cóż może następnym razem, o ile do tego czasu świat faktycznie się nie skończy. [7/10] Mariusz Łuniewski [Void]
Users' Comments (0)
|
|
|