| on 01-02-2008 00:00 |
| Average user rating |
No rating |
|

Futurobnia - Ad Futuram Rei Memoriam 2005 Wiatr 1. Grzeszniorodnia 2. Lekcja Anatomii 3. Cz'kając Na Godotka 4. Posępny 5. Kuciapnica Czyli Fituliada 6. Łapy Na Dzieciach 7. Sen Taki 8. Torquemada 9. Futurognia 10. Aegri Somnia 11. Piosenka Bohaterów III 12. Fyrk Nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz spotykam się z sytuacją, gdy recenzuję płytę, w której nagraniu wziął udział ktoś znajomy. Tym razem zacznę od pozdrowień dla Włodka Tafla, który gra na perkusji w Futurobni, a znany jest także z wielu innych zasłużonych zespołów i projektów...
Futurobnia istnieje formalnie od 1993 roku, ale ja usłyszałem o owym tworze artystycznym dopiero teraz, gdy zetknąłem się z ich drugim longplay' em. Ponieważ nazwa zespołu skojarzyła mi się dość jednoznacznie, postanowiłem zbadać to zjawisko muzyczne, zwłaszcza że futuryzm jest jednym z moich ulubionych gatunków w historii sztuki. Nie myliłem się - w swym artystycznym manifeście, muzycy twierdzą, że czerpią inspirację z polskiego oraz rosyjskiego futuryzmu epoki dwudziestolecia międzywojennego. Jaki miał on wpływ na współcześnie graną muzykę rockową, postaram się przedstawić poniżej, w wielkim skrócie. Jeżeli recenzję czytają wielbiciele melodyjnego i lekkostrawnego popu, mogą oni od razu przerwać lekturę. Futurobnia nie gra bowiem muzyki łatwej oraz jednoznacznie definiowalnej. To duży plus, gdyż coraz trudniej w rocku o oryginalność, lecz poprzez swój indywidualizm, zespół sam ogranicza grono swoich odbiorców do entuzjastów eksperymentów. Niestety, Polska cierpi na deficyt wielbicieli ambitnej twórczości z ciekawym przesłaniem. Od samego początku albumu słychać, jak wiele Futurobnia zawdzięcza "falowym" oraz postpunkowym zespołom lat '80, a także psychodelii lat '60/'70. Maniakalnie powtarzane motywy instrumentalne ("Grzeszniorodnia"), buntownicze teksty ("Lekcja Anatomii"), konkretnie zaakcentowana perkusja i ładnie eksponowany bas ("Posępny") są charakterystyczne dla całej płyty, o dość "monolitycznym", spójnym brzmieniu. "Ad Futuram Rei Memoriam" najbardziej spodobała mi się, gdy słuchałem jej... od środka. To znaczy: po którymś wyłączeniu, pominąłem pierwsze cztery utwory i dopiero wówczas longplay ukazał swoje smaczki, ukryte przed mniej cierpliwymi słuchaczami. Piosenka zatytułowana "Kuciapnica Czyli Fituliada" posiada to wszystko, co lubię w muzyce. W kolejnym utworze, "Łapy Na Dzieciach", można mówić przede wszystkim o kciukowym popisie basisty. Zespół Futurobnia w żadnym wypadku nie można oskarżyć o amatorskie granie - w jego skład wchodzą muzycy bardzo dobrze znani już na polskiej scenie, o dość pokaźnym dorobku fonograficznym i niemałym doświadczeniu. Wracając jednak do zawartości płyty: bardzo dobrze mogę wyrazić się także o antyklerykalnym "Torquemada" oraz "Aegri Somnia" - klimatycznym utworze, opartym przede wszystkim na ciężkiej gitarze oraz klawiszach. Niezwykle pozytywne skojarzenia wywołał także zamykający album "Fyrk", który niewiedzieć (lub wiedzieć) czemu, przywołuje na myśl kultowych "Ludzi Wschodu" Siekiery. "Ad Futuram Rei Memoriam" stanowi niewątpliwie bardzo oryginalne i nieschematyczne dzieło, któremu daleko do odmóżdżonego małpowania ogranych na wszelkie sposoby patentów zachodnich. Nie jest ona jednakże płytą optymistyczną oraz lekką w odbiorze, zaś wiele ze swoich walorów odkrywa wyłącznie przed cierpliwym oraz uważnym słuchaczem. Zdecydowanie mogę polecić ją fanom np. Pixies lub innych eksperymentalnych czadów. Adam Pawłowski 01.02.2008
Users' Comments (0)
|
|
|