| Written by Andrzej Korasiewicz, on 16-02-2008 00:00 |
| Average user rating |
No rating |
|

State of the Union - Evol Love Industry 2008 Vision Music 1. Industry 2. Evol Love 3. Dead Serious 4. Roller Coaster 5. Fall From Grace 6. Nothing At All 7. I Want 8. Radioman 9. Stockbrecher 10. Love Is Complicated Bonus mp3 tracks: 11. The Color Of My Skin 12. Blindfold 13. FFG135 14. Fallen Angels Bonus mpg video: Radioman "Evol Love Industry" to trzecia w dorobku tej futurepopowej kapeli płyta, która potwierdza, że można już powoli przylepiać im etykietę współczesnych królów disco. Dla kogo jest ta muzyka? Na pewno dla fanów tzw. "techniawy", ale techniawy melodyjnej i piosenkowej. Muzyka serwowana przez State of the Union nie ma ani grama mroku, więc fanom gotyku trudno będzie przekonywać, że to dicho jest w jakiś pogmatwany sposób powiązane ze sceną dark (no ale skoro And One jest...). "Evol Love Industry" na pewno nie ma nic wspólnego z industrialem, nawet taneczną wersją. Nie jest to EBM i nie jest to nawet synth pop. Cóż to jest więc do cholery? Jeden z promotorów tej płyty w PL twierdzi, że jest to połączenie techno i starego, dobrego "new romantic". Zgodziłbym się z tą tezą, choć wymaga ona doprecyzowania, że chodzi o techno rodem z Manieczek, a jeśli idzie o lata 80., to jednak prędzej mamy do czynienia z italo disco niż z new romantic. Czy to jest płyta zła? To zależy, do czego ma służyć. Całkiem nieźle sprawdza się w samochodzie. Potwierdzone! Numer "Radioman" z pewnością będzie hitem na wszelkich futurepopowo-EBM-owych potańcówach. Jest on również niemal uosobieniem tezy, że State of the Union to współczesna, stechnicyzowana wersja Gazebo (czy przypadkiem twórcy "Evol Love Industry" nie mają jakiś włoskich korzeni?). Nieźle się też słucha numeru 2 pt. "Roller Coaster". Ogólnie do jazdy samochodem ta muzyka jest w sam raz. A jeśli chodzi o domowe pielesze? Tutaj wypada już znacznie gorzej. Toporne bity, prostacke melodie, efekty syntezatorowe rodem z italo disco. Jest prosto, nieco monotonnie i na pewno bez polotu. Wszystko to sprawia, że niestety nie można nazwać tej płyty nowym wcieleniem "United States of Mind" Covenantu. A jak wiadomo po tej płycie było już tylko gorzej z Covenantem, więc dopiszcie sobie państwo, co to może oznaczać w przypadku płyty "Evol Love Industry" (skoro poziomem nie dorównuje "United States of Mind"). Nie będę ukrywał, że wkładając płytkę do odtwarzacza, nieco mnie odrzuciło. Skojarzenia na pewno nie szły w kierunku Covenant, Evils Toy, starej Apoptygma Berzerk ani tym bardziej John Foxx, Ultravox, Visage. Niestety. Pierwszym słowem, które narzuciło mi się przy słuchaniu "Evol Love Industry", było DICHO. A przecież to słowo nie jest w moim słowniku epitetem. Ale po przesłuchaniu płytki "Evol Love Industry" stało się... I to chyba najlepiej świadczy o nowej produkcji State of the Union. Płyta jednak z pewnościa przypadnie do gustu zatwardziałym zwolennikom melodyjnego EBM oraz future popu. Niestety, myślę, że z ręką na sercu można ją również polecić fanom Gazebo, Radioramy i Savage. A i pewnie miłośnikom innego eurodisco. Na obronę albumu mogę napisać tyle, że dobrze sprawdza się na szosie. [5/10] Andrzej Korasiewicz 16.02.2008
Users' Comments (0)
|
|
|