| Written by Marcin Świerczek, on 16-03-2008 00:00 |
| Average user rating |
No rating |
|

Meshuggah - ObZen 2008 Mystic Rec.
1. Combustion 2. Electric Red 3. Bleed 4. Lethargica 5. ObZen 6. This Spiteful Snake 7. Pineal Gland Optics 8. Pravus 9. Dancers To A Discordant System
Będzie krótko i brutalnie – metalowe rozczarowanie roku. Pomijając szkaradną okładkę, na nowej płycie mojego ulubionego szwedzkiego zespołu, nie ma prawie nic zapadającego w pamięć. Oczywiście można by powiedzieć, że jak to? Przecież „ObZen” to sto procent Meshuggah w Meshuggah. Sam koncentrat z ponad dwudziestoletniej działalności zespołu (z naciskiem na ostatnie 13 lat). Niemiłosiernie poszarpane riffy, intensywny bas, częste zmiany tempa, nierówny rytm każdego z instrumentów i bezlitosny growl Jensa Kidmana wypluwającego z siebie kolejne zapowiedzi końca cywilizacji i inwektywy pod adresem ludzkości. Płyta niby ciężka i mroczna, ale gdzieś na wysokości trzeciego utworu wszystko się rozmywa, zaczyna zwyczajnie męczyć i nudzić. Nie chodzi o to, że jest słaba, bo na tle całej dyskografii grupy wypada przeciętnie. Problem w tym, że mowa o zespole, dla którego ukuto nazwę „metalu progresywnego”. A dzisiaj, kiedy grup pchających gatunek do przodu jest tak niewiele, każdy krok w tył - a takim z pewnością jest „ObZen” - woła o pomstę do nieba. Dwa ostatnie krążki Szwedów – „Catch 33” i „Nothing” rzucały na kolana zarówno zmysłem kompozytorskim, jak i nowatorstwem. Dzisiaj spokojnie można wstać i otrzepać spodnie. Oczywiście na tle takiej Metalliki (która wygraża się nowym krążkiem w tym roku) Szwedzi wciąż są lata świetlne do przodu. „ObZen” jest jednak niepokojącym sygnałem wyczerpania koncepcji, a i nazwa grupy - z hebrajskiego „szaleństwo” - jakby już nie miała pokrycia w wynikach. [5/10]
Marcin Świerczek 16.03.2008
Users' Comments (0)
|
|
|