Redakcja
20.01.2019.
Medicaid zdrowia plany Ameryki kupicpigulki.pl IHC lekarzy w utah

Polecamy:

Menuo Juodaragis Festival 2002 Drukuj
 
on 14-07-2003 23:00
Average user rating No rating

Menuo Juodaragis Festival 2002, Sudeikiai, Litwa, 23-25 sierpnia 2002 r.

Dni spędzone po raz pierwszy na Litwie zapamiętam na zawsze. Sudeikiai to cudowne miejsce, w którym od kilku lat odbywa się niecodzienna impreza - neo-folkowo dark wave'owy festiwal Menuo Juodaragis. Do małego miasteczka przyjechały osoby jak się okazało nie tylko z Litwy, ale także z zagranicy. Na szóstej edycji imprezy obecna była też całkiem spora grupa naszych rodaków. Nie wiem tego na pewno, ale liczba Polaków przekroczyła prawdopodobnie 50 osób. To naprawdę niesamowite przyjechać do obcego kraju (tu pozdrowienia dla moich wdzięcznych kompanów na trasie Warszawa-Wilno-Sudeikiai: Miki i Marcina), o którym słyszało się co najmniej zastanawiające rzeczy i spotkać tu Polaków, nawet z okolic swojego miejsca zamieszkania (w końcu odległość 24 km to są okolice! Tu pozdrowienia dla Ani i Jasia).

Kiedy, po nieprzespanej nocy, dotarłam około godziny 10:00 do Sudeikiai na "pole namiotowe", od razu w oczy rzucił mi się przepiękny widok ogromnego jeziora Alausas i poczułam orzeźwiający zapach wody. Gdy człowiek spojrzy na okolicę i nie ujrzy tłumu turystów, pomyśli: "Kurcze, jak tu ładnie. Natura wie, co robi. Ech, nie dziwne, że ten Mickiewicz tworzył tak piękne opisy, skoro litewska przyroda sama wdzięcznie prosiła o swoje uwiecznienie w literaturze". Następnie osobnik kieruje się w stronę kilku namiotów i jego zdziwienie osiąga punkt kulminacyjny, kiedy odkrywa, że to głównie Polacy się w nich zadomowili. (W tym miejscu pozdrawiam: Noaha, Uriela vel Legolasa, Sylwirę, Borysa, Iwonę wraz ze swoim facetem i innych rodaków). Cóż, opowieść o "tych pagórkach leśnych" i "łąkach zielonych" można by ciągnąć w nieskończoność, jednakże to już materiał na zupełnie inną historię. Tymczasem po rozbiciu namiotu, ożywczej kąpieli w jeziorze i nieudanym poszukiwaniu lepszego lokum do spania, przyszedł moment oficjalnego otwarcia VI Menuo Juodaragis.

O godzinie 19:00 odbył się rytuał "otwarcia" ("opening ritual"). Zespół Kulgrinda zaprezentował stare pruskie pieśni, tańcząc, chodząc wkoło, klaszcząc i bijąc w bębny na rytualnym wzgórzu. Warto zatrzymać się na chwilę przy tej grupie. Kulgrinda powstała w 1990r. Repertuar formacji nawiązuje do najstarszej odmiany folkloru. Charakter piosenek obrazuje sposób wykonania: śpiew, taniec, muzyka przywodząca ducha pogańskich rytuałów. Kulgrinda jest dobrze znana w wielu europejskich krajach, a liderzy zespołu - Inija i Jonas Trinkunas - są najbardziej aktywnymi uczestnikami odrodzonego ruchu pogańskiego.

Festiwal został oficjalnie otwarty i około godziny 20:00 rozpoczęły się koncerty w miejscu nazywanym "Drewnianym Domem" ("Wooden House"). Pierwsze godziny stały pod znakiem różnorakiej mieszanki folku z innymi gatunkami (np. metalem). Było to naprawdę ciekawe doświadczenie, gdyż u nas w kraju raczej nie napotyka się na taką muzykę (miły wyjątek stanowi płocki Lao Che).

Od piątku do niedzieli w Sudeikiai można było wspaniale spędzić czas. Dla znających język litewski interesujące z pewnością były przeróżne wykłady czy też pokazy video związane m.in. z tematyką pogańską. Chociaż np. "Głowa do wycierania" w reż. Davida Lyncha raczej nie miała z tym zbyt dużo wspólnego :-) Miłośników sportu zwanego tańcem z pewnością ucieszyły sety DJ-ów. Didżeje prezentowali swoją radosną twórczość artystyczną mniej więcej od godziny 01:00 w nocy. Nieco dziwne było to, że na neo-folkowym festiwalu na parkiecie królowały głównie ekstremalne bity (techno, noise, minimal, experimental itp.). Mnie osobiście najbardziej w pamięci zapadł wszechstronnie uzdolniony Donis, występujący aż 5 razy! Jego "taneczny" show zatytułowany "Donis na prochach" ("Donis on drugs") był wspomagany hipnotycznymi efektami wizualnymi. Cóż, nie ma rady na nowoczesność i eksperymenty w muzyce, więc chyba należy poddać się tym ciężkim elektronicznym dźwiękom. Zrobili to nawet najbardziej gotyccy Litwini, świetnie bawiący się przy bezwzględnych formach muzyki tanecznej, której nie powstydzono by się w najlepszych dyskotekach ;-)). Warto w tym miejscu wspomnieć kilka słów o Donisie, czyli Donatas'ie Bielkauskas'ie. Artysta jest uznawany przez wielu za najsłynniejszego litewskiego kompozytora new age i neo-folku. "Obcowanie" z muzyką rozpoczął w 1994r., tworząc bałtycko-plemienno-ambientowy projekt: Wejdas. Współpracował też z innymi zespołami. W chwili obecnej zajmuje się rozwijaniem swoich własnych pomysłów, które nie ograniczają się tylko do muzyki, ale także do "multimedialnych" prezentacji. Donis nie był oczywiście jedyną atrakcją festiwalu ;-) Na Menuo Juodaragis zaprezentowała się też na przykład neofolkowa grupa Romowe Rikoito prosto z serca Prus, czyli Królewca (Rosja). To zespół, który w naszym kraju cieszy się sporym zainteresowaniem.

Na festiwalu był także polski akcent. Zespół EVA, którego twórczość określić można najłatwiej jako cold wave, wystąpił w sobotę, tuż po kobiecym black-metalowym (!) Antigone i przed cyber-goth-metalowym Xess. Muzyka "sąsiadów" oscylowała w nieco innych rejonach, ale to wcale nie przeszkodziło w odbiorze "evowych" dźwięków. To był chyba najgorętszy z "zimnofalowych" koncertów całego festiwalu. Eva zyskała sympatię widzów, największą - polskich i litewskich. Znalazły się osoby, przede wszystkim Litwini (!), które twierdziły, że to był najlepszy występ VI Menuo Juodaragis :-) Chyba już nie trzeba tłumaczyć, dlaczego na "after party" w Wilnie muzyka z płytki Polaków pojawiła się kilka razy.

Dla zwolenników czynnego spędzania wolnego czasu, oprócz tanecznych szaleństw, Sudeikiai oferowało również ciekawe miejsca do zwiedzania. Dla najbardziej wytrwałych: wycieczka dookoła jeziora. Hmmm... do dziś nie wiem, czy znalazł się jakiś śmiałek, który obszedł to ogromne jezioro. Ale oprócz tak czasochłonnej wyprawy istniały także inne możliwości, jak chociażby zwiedzenie małej galerii, w której wystawiano zdjęcia Tomasa Pabedinskasa z cyklu "Silver Gold", udanie się do sklepiku oferującego strasznie tanie piwo, wędrówka po miasteczku albo odwiedzenie nocną/poranną porą lokalnego cmentarza (pozdrawiam Noaha i Borysa). W niedzielę o 5:00 rano można było także wziąć udział w rytuale powitania słońca.

Jeśli chcecie przeżyć coś niezwykłego za naprawdę niewygórowaną cenę - za namiot na "polu" oraz karnet na cały festiwal płaciło się tylko ok. 25zł, a piwo sprzedawane w dwulitrowych butelkach stanowiło praktycznie najtańszy napój! - ponadto jesteście ciekawi, jak wygląda kraj w Europie, który jako jeden z ostatnich przyjął chrześcijaństwo, i który był związany przez wiele lat z Polską, a ponadto macie ochotę poznać niezwykłą, świeżą muzykę, gdyż jesteście znudzeni tym, co słyszycie dookoła Was, koniecznie przyjeżdżajcie na VII Menuo Juodaragis!

15.07.2003
[Jos]


Users' Comments (0) RSS feed comment

No comment posted

Dodaj komentarz



mXcomment 1.0.7 © 2007-2019 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

© 2001-2015 Apop.pl