| Written by Adam Pawłowski, on 08-06-2010 09:31 |
| Average user rating |
No rating |
|
Taras Czubaj i Skrabin - Naszi Partizany 2000/2004 Karavan Records/Atlantic Records [reedycja] 01. Vstup 02. Hej-Hu, Hej-Ha! 03. My Idemo Vpered 04. Lenta Za Lentoju 05. Plive Kacha 06. Ne Plachte Ne Zhurit`sja 07. Povijav Viter Stepovij 08. Ked`mi Prishla Karta (język łemkowski) 09. Tam, Pid L`vivs`kim Zamkom 10. Bude Nam S Toboju, Scho Zhadati Płyta przeznaczona wyłącznie dla osób bez jakichkolwiek uprzedzeń! Tytuł recenzji sugeruje niewiadomojak ciężki album. Ciężar nie dotyczy jednakże muzyki. Chodzi o bardzo trudne stosunki polsko-ukraińskie, których płyta dotyczy. Z całą odpowiedzialnością za recenzję, będę próbował pisać nt. "Naszi Partizany" jak najbardziej obiektywnie - podobnie jak czysto historycznie potraktował rockowe aranżacje pieśni UPA najsłynniejszy rockman Ukrainy - Taras Czubaj, syn lwowskiego poety. Aby naświetlić sposób myślenia u ukraińskich rockmanów - na początek krótka historia... Kiedy we wczesnych latach '80 w ZSRR rozpoczęła działalność grupa KINO i stała się w końcu lat '80 legendą we wszystkich Republikach Kraju Rad, nastąpiła istna rewolucja muzyczna w rozpadającym się Związku Radzieckim. Zespoły z Rosji mogły liczyć np. na profesjonalnych managerów, obszerne pochlebne recenzje w "Komsomolskiej Prawdzie" lub wywiady w państwowej TV, gdyż Kompartia pragnęła przeciągnąć najzdolniejszych muzyków na swoją stronę (niektórych - zbyt niewygodnych: likwidowano w różnych "wypadkach"). Znacznie gorzej wyglądała sytuacja wykonawców rockowych na Białorusi oraz na Ukrainie. W tym ostatnim kraju rockmanów albo potajemnie mordowano, albo umieszczano w zakładach psychiatrycznych, a tam już odpowiednio się nimi "zajmowano" za pomocą różnych medycznych wynalazków (niekoniecznie wpływających pozytywnie na zdrowie). Różnice w sytuacji muzyków w Republikach Sowieckich upadającego ZSRR zaowocowały bardzo ciekawymi rezultatami dotyczącymi tekstów piosenek: o ile zbuntowani młodzi Rosjanie promowali np. indywidualizm jednostki (KINO), swobody obywatelskie (DDT), czy też jawnie krytykowali aparat rządzący (Igor Talkov), to Ukraińcy od samego początku istnienia u nich muzyki rockowej - czerpali z przeszłości własnego kraju oraz historii współczesnej (od czasów Kozacczyzny, aż po UPA), jako opozycji w stosunku do Rosji. Gdy po raz pierwszy od wieków odzyskiwali niepodległość - rock przestał być na Ukrainie tematem tabu, dyskredytowanym, a muzycy przestali być postrzegani jako kryminaliści i "wrogowie władzy ludowej". Gdy Taras Czubaj (lider legendarnego Płacz Jeremij) nagrał razem z kolegami z niemniej sławnej grupy Skrabin album "Naszi Partizany", poświęcony UPA - jednocześnie zyskał sławę największego rockmana Ukrainy, natomiast w innych krajach (w tym i w Polsce) - najbardziej kontrowersyjnej postaci ukraińskiego rocka. Historia jest ciągiem przyczynowo - skutkowym, a II wojna światowa i straszliwy horror, jak np. Rzeź Na Wołyniu, była rezultatem wzajemnych urazów, ciągnących się nierzadko od wieków. Taras Czubaj postąpił jednak bardzo uczciwie, na jego albumie nie znajdzie się ani słowo wrogości wobec "Lachów, Żydów, Komunistów i Kacapów". Piosenki Ukraińskiej Powstańczej Armii zostały dobrane tak, aby nikogo nijak nie urazić - Czubaj dobrał pieśni o tematyce stricte wojskowej, potraktował je wyłącznie historycznie. Jak sam napisał na okładce - "są to pieśni jeszcze jednej walczącej na wojnie strony". W Polsce jest kilka zespołów, które w swoim dorobku odwołują się do tradycji powstańczej - np. Lao Che z genialnym "Powstaniem Warszawskim" może być najlepszym przykładem. "Naszi Partizany" muzycznie stoją jednak na zupełnie innym poziomie, jeśli chodzi o przyjętą stylistykę. Przede wszystkim przyjęto klasyczne, rockowe brzmienie z przełomu lat '80 oraz '90, z silnymi wpływami postpunkowej muzyki - podlanej obficie pop/soft-rockowym "sosem". Tak też zaczyna się (po krótkim intro) "Hej-Hu, Hej-Ha!", muzycznie podobna odrobinę do np. polskiego "Sztywnego Pala Azji", czy podobnych grup mieszających punk rock z popem. "My Idemo Vpered" - Polacy w czasie wojny śpiewali "Maszerują Strzelcy", a Ukraińcy mieli własną wersję piosenkę o tym samym... Aranżacja opiera się na dominującym basie, grającą w tle funkową gitarą i sporą rolą klawiszy nie tylko jako tła. Z polskiej piosenki wojskowej jak dotąd nikt nie zrobił w Polsce rockowego przeboju dla mas... "Lenta Za Lentoju" jest moim zdecydowanym faworytem na całym albumie. Dzięki owemu utworowi dosłownie zakochałem się przed laty w brzmieniu gitary typu Fender Stratocaster... Być może porównanie muzyczne z Lady Pank będzie nieco na wyrost, ale przy pierwszym w życiu wysłuchaniu - tak mi się skojarzyło. Na Ukrainie jest to bardzo popularny hit rockowy, często obecny w różnych stacjach radiowych oraz z pewnością - w każdej dobrej knajpie, która ma szafę grającą. Nieraz popijałem sobie piwo, gdy w tle leciało "Lenta Za Lentoju", którego refren podśpiewywali sobie głośniej lub ciszej osobnicy znajdujący się w różnym stanie upojenia zarówno wspomnianym wyżej piwem, jak piosenką w aranżacji Tarasa Czubaja i jego kolegów. "Plive Kacha" - tutaj słychać pewne próby stworzenia klimatu w rodzaju Pink Floyd - tyle że oczywiście z wyraźnymi wpływami ukraińskiej folkowej melodyki. Tekst, jak to w przypadkach wojska, mówi o żołnierzu opuszczającym rodzinną wioskę, mającym przeczucie bardzo szybkiej śmierci - mimo wszystko i tak idzie spełnić swój obowiązek. Nad odchodzącym w bój synem rozpacza matka... Wielu młodych chłopaków na wszystkich frontach czuło dokładnie to samo, wiele matek płakało za nimi tak samo na pożegnanie i często mieli się już nigdy nie zobaczyć... "Ne Plachte, Ne Zhurit'sja" - dość żartobliwa piosenka pokazuje, że żołnierze każdej formacji (czy to oficjalnej, czy partyzanckiej) na całym świecie nie są tylko "maszynkami do zabijania". Tak samo każdy z nich ma dziewczynę, czy żonę i dzieci, do której chce wrócić - a odrobina śmiechu pozwala rozładować olbrzymie napięcie towarzyszące wojennym okropieństwom. Muzycznie poczułem się nieco jak w temacie polskiej Budki Suflera... Podobnie potraktowano "Povijav Viter Stepovyj" (kolejna pieśń jeszcze z czasów I wojny) - każda formacja zbrojna miała swoje bardziej "rozrywkowe" piosenki, choć nie mówiły one tylko o wesołych wydarzeniach, ale również o cierpieniu, walce, śmierci - a w omówionym przypadku: o dziewczynie, którą pozostawił poległy młody Strzelec Siczowy. Utwór zaaranżowano w formie pop-rockowej piosenki, z dominującą gitarą akustyczną, delikatnie podkreślającymi ją gitarami elektrycznymi oraz organami Hammonda. Bardzo ładnie zbalansowane instrumenty spowodowały, że naprawdę przyjemnie się tego słucha! Odpowiednikiem mógłby być polski Perfect i jego aranżacje. "Ked Mi Prishla Karta" - dla odróżnienia od reszty Taras zaśpiewał utwór w języku łemkowskim (chociaż - z silnym ukraińskim akcentowaniem), zapewne aby ukazać, że mniejszość Łemków i jej kultura nie powinny zaginąć, iż Łemkowie byli jeszcze jedną zapomnianą przez historię stroną konfliktu. Tematyka tak jak w przypadku "Plive Kacha" - młody chłopak wyrusza na wojnę i skarży się, że nie będzie po nim płakać ani ojciec, ani matka, tylko trzy dziewczyny (pierwsza to siostra, druga - koleżanka, trzecia - kochanka), czekające na niego w rodzinnej wsi. "Tam Pid Lvivskim Zamkom" jest jedną z najbardziej wzruszających pieśni stworzonych w czasach obu wojen światowych przez Ukraińców, jeśli chodzi o tekst i melodię. Na "Naszich Partizanach" utrzymana jest w formie smutnej rockowej ballady (może minimalnie zalatującą nastrojem The Cure). Tekst opowiada o śmiertelnie rannym powstańcu, najmłodszym z wielodzietnej rodziny. Dowódca przed śmiercią chłopaka wzywa jego matkę, mówiąc jej: "nie płacz stara matko, syn stał się bohaterem i oddał życie za Ukrainę", a piosenkę wieńczy przepiękna solówka gitarowa. "Bude Nam Z Toboju, Scho Zhadaty" - bardzo nastrojowa kompozycja w tempie wolnego rocka, która zamyka album Tarasa Czubaja. Doskonałe podsumowanie płyty o tak ciężkiej, kontrowersyjnej wymowie! Zaraz po pierwszej publikacji "Naszi Partizany" (ja mam jeszcze najwcześniejszą wersję kasetową - prawdziwy rarytas) Taras Czubaj stał się najsłynniejszym rockmanem Ukrainy, a jednocześnie najbardziej kontrowersyjnym twórcą współczesnej muzyki we własnym kraju. Pojawienie się albumu wywołało różne reakcje u różnych pokoleń i ludzi o różnych poglądach - od euforii i uwielbienia, aż po skrajną wrogość, oskarżenia o profanację, etc. Co ciekawsze, recenzje "Naszych Partizanów" pojawiały się zarówno po stronie ukraińskiej, jak i w polskiej prasie. Historia (nie tylko historia rocka w różnych krajach), wymaga nierzadko sporej rewizji własnych poglądów na wiele tematów. Mam nadzieję, że Taras Czubaj i "Naszi Partizany" skłonią wiele osób do poważnych refleksji, oprócz rzecz jasna - rockowej formy płyty, sprawdzonej na niejednej imprezie... Adam Pawłowski 02.06.2010
Users' Comments (0)
|
|
|