| Klangwart - Stadtlandfluss |
|
| Redaktor: Marcin Świerczek | |
| 24.04.2008. | |
Klangwart – Stadtlandfluss
2008 Staubgold/Gusstaff 1. Zwei Tone 2. IO 3. Radio 4. Hamanamah 5. Telemann 6. Strom 7. Mein Herz, Mein Haus Jedna, za to trwająca 34 minuty, kompozycja zręcznie pocięta na siedem mniejszych - oto, co oferuje nam swoim nowym krążkiem niemiecki duet Klangwart. Panowie Markus Detmer i Timo Reuter, jak sugeruje tytuł, próbują za pomocą elektroniki pobawić się ze słuchaczem w grę „Państwa, miasta”. Szczerze mówiąc, nazwa do treści pasuje mi tu jak słoń do kaplicy, ale niech będzie. Jeśli rzeczywiście mam porównać do czegoś zawartość „Stadtlandfluss” to do organizmu żywego. Są narodziny, jest dorastanie, dojrzałość i w końcu starość. Zgonów nie odnotowano, choć końcówka podejrzanie pachnie. Album rozkręca się strasznie powoli, kompozycje są leniwie przeżuwane, co rzeczywiście w pewien sposób buduje dramatyzm całego albumu, i jest szansa, że ten sam powtarzany z różną siłą zapętlony motyw w końcu wbije coś słuchaczowi do głowy. Rodzi ona jednak groźbę uśnięcia przed samą puentą. W sumie pierwszy utwór można przemilczeć, bo bez słuchawek nic nie usłyszycie ;-), ma on jedynie pomóc w wyciszeniu się przed samym konkretem. „IO” - życie powoli się rodzi, przechodzi w miliony wyciętych z eteru szeptów i głosów („Radio”), które w kolejnym utworze zlewają się w luźną i eteryczną całość, a następnie powoli kumulują w świetny, lekko mantryczny, ambientowy motyw oparty na skumulowanych i wykrzywionych skrzypcach („Telemann”) eksplodujący industrialną siłą w numerze szóstym. W siódmym, ostatnim utworze spełnione zostaje w stu procentach przesłanie popularnego szlagieru „Keine Grenzen”. Z chłodnej ambientowej ciszy wyłania się damski głos recytujący tekst po polsku (!). Neurotyczny szept świetnie wpisuje się w równie odklejoną, co szczerą treść. Żal, że nie znam autora, google nie pomogły. „Stadtlandfluss” to świetna pozycja z tych relaksujących, niezbyt wymagających, ale też nie płytkich. Prawdziwy potencjał duetu poznamy z pewnością dzięki jego występowi na tegorocznym OFF Festivalu. Panowie nie mogą zawieść, choć mam nadzieję, że jakoś wzbogacą i zróżnicują tę swoją grę ze słuchaczem. Generalnie krążek w sam raz na leniwe niedzielne popołudnie lub majówkę.[7/10] Marcin Świerczek 23.04.2008 |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
© 2001-2010 alternativepop.pl














