| Jesus Chrysler Suicide - The Rest Of |
|
| Redaktor: AKI | |
| 23.04.2008. | |
|
Jesus Chrysler Suicide - The Rest Of Ostatni album Jesus Chrysler Suicide zatytułowany "Rhesus Admirabilis" został wydany w 2006 roku. Teraz nadszedł czas na to, aby światło dzienne ujrzały numery, na które z jakichś przyczyn zabrakło miejsca na tym albumie. Jest ich w sumie 5. Do tego dochodzą 2 kawałki z sesji do płyty "Schizovirus 0" z 1995 roku, 2 utwory demo z 1996 roku oraz 2 remiksy. Otrzymujemy w ten sposób płytkę zatytułowaną "The Rest Of", czyli w tłumaczeniu na mowę staropolską - "Resztki". Jest to wydawnictwo skierowane do prawdziwych fanów zespołu, wydane w nakładzie 500 sztuk ręcznie numerowanych, zapakowanych w gustownie i skromnie zaprojektowany digipaczek płyt. Jest to interesujący dodatek do dyskografii zespołu. Zwłaszcza, że materiał tu zawarty w ciekawy sposób pokazuje charakter zespołu, a w zasadzie to jak muzyka JCS wyglądała kilkanaście lat temu, a jak wygląda teraz. Przyznać muszę, że jest tutaj sporo interesujących momentów. Od pierwszych dźwięków płytka wywołuje bardzo dobre wrażenie. Otwierający ją numer pt. "Open Space" uderza świetnym brzmieniem gitar i perkusji. Jest tu sporo mocnych riffów, ciekawych aranżacji wokalnych oraz chwytliwy, melodyjny refren. Takie otwarcie sprawia, że ślinka leci na myśl o tym, co może być dalej. A dalej jest dużo mocniej. Utwór "Larwy" to już kawał metalowego grania z prostym i dobitnym tekstem. Jeszcze bardziej poraża potęga brzmienia gitar. Podobnie ciężko jest w trzecim numerze pt. "Detox Świata". Bardzo dobre wrażenie robi tutaj wokal, mocny, agresywny i przede wszystkim konkretnie zachrypnięty. Potem mamy pierwszą podróż w przeszłość - kawałek "Behind the curtain". Widać dużą różnicę w brzmieniu i stylistyce. Jest tu bardziej hard core'owo. Słychać też trochę wpływów grunge'owych, ale to jest bardzo charakterystyczne dla muzyki JSC z lat dziewięćdziesiątych. "Przyciąganie nieziemskie" powraca do przyszłości. Chyba najlepszy kawałek na tej płytce, zdecydowanie wolniejszy, ale ciężko brzmiący, głównie za sprawą gitar, które od czystego grania przechodzą do ciężkiego riffu w refrenie. Słychać tutaj też wpływ grunge'u. Wokal jest czystszy, spokojniejszy. Remiks numeru "Hibernatus Hipnotauzus" przenosi nas z kolei do krainy stonowanych, elektronicznych dźwięków. Jest tu taki fajny, bujający klimacik. "Autostrada Na Księżyc" z 1996 roku to kolejny mocniejszy moment na płytce. Kawałek utrzymany w bardziej industrialnym tonie, z pulsującą elektroniką w tle. Jego atutem jest duża dynamika. Moim zdaniem jeden z lepszych numerów na płycie. "Królewna Ścieżka" to krótki elektroniczny przerywnik, z dziwnym, miałczącym samplem na pierwszym planie. "PWDW" to kolejny remiks. Powiem krótko - mocno i do przodu, bez kompromisów, jakieś dwie minuty naparzanki, a przede wszystkim instrumentalnie. Ostatnie dwa utwory, czyli "L.O.V.E." i "Lufangaspeed.pl" przenoszą nas do roku 1995. Wyraźnie słychać tutaj mieszankę tego, co działo się w muzyce lat dziewięćdziesiątych. Przebija się tutaj grunge, hard core i typowo brzmienia nowometalowe. Wyraźnie widać czym JSC inspirowali się kilkanaście lat temu. Wydawnictwo to, pomimo że stanowi swoisty zlepek odrzutów z kilku sesji nigdy wcześniej nie publikowanych, jest bardzo ciekawym przeglądem twórczości zespołu z dwóch zupełnie odmiennych muzycznych epok. Ukazuje zmiany brzmieniowe i stylistyczne, ale także - co jest bardzo ważne - udowadnia, że Jesus Chrysler Suicide jest zespołem konsekwentnie podążającym w kierunku, który obrał na początku swojego istnienia, nie pozwalając się zaszufladkować. Można powiedzieć, że łącząc elementy różnych stylów wykreował swój własny styl. Płytkę polecam fanom zespołu, ale nie tylko. Po prostu - warto ją mieć, zwłaszcza, że edycja jest limitowana. Cute 23.04.08 |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
© 2001-2010 alternativepop.pl















