|
 Vampire Weekend – Vampire Weekend 2008 XL Recordings
1. Mansard Roof 2. Oxford Comma 3. A-Punk 4. Cape Cod Kwassa Kwassa 5. M79 6. Campus 7. Bryn 8. One (Blake's Got A New Face) 9. I Stand Corrected 10. Walcott 11. The Kids Don't Stand A Chance
W zasadzie grają pop, przewrotnie wykorzystując przy tym punkowe zagrania, afrykańskie motywy, dosypując smyczkowych lub folkowych specjałów i ubarwiając reggae. Jak to wszystko godzą? Posłuchajcie „Cape Cod Kwassa Kwassa" , „One (Blake's Got A New Face)" albo „M79". Mają w sobie coś z Talking Heads kolaborujących z Paulem Simonem. Świat ugiął kolana przed ich debiutanckim albumem, wystawiając lico na naturalny powiew zza Oceanu. Ja niestety nie.
Tych czterech młodych nowojorczyków rzeczywiście odstaje od reszty dzisiejszego, „alternatywnie" nastawionego świata rocka. Ich teksty wypełnia zabawna ironia podszyta szkolnym humorem, a zespół bawi się tym (i przy tym) doskonale, bez odwracania głowy na rockandrollowy lub psychodelizujący nurt indie. I tu chwała, że nie otrzymujemy kolejnego ciężko brzmiącego, acz melodyjnego indie-bandu. Błyszczą na płycie takie kawałki, jak „I stand corrected", znany dobrze „Walcott" czy nawet ostatni „Kids Don't Stand a Chance". W ostatecznym rozrachunku to nie wystarcza.
Vampire Weekend lądują gdzieś pośrodku muzycznego mainstreamu, realizując się w mocno pokręconym akademickim, inteligenckim graniu, którego za nic nie można brać na poważnie. Sęk w tym, że nie jest to wobec nich zarzutem, nie stanowi też o sile grupy. Zaistnieli najpierw w sieci, później, jak głoszą „legendy", pogrywali do pizzy. Teraz mają długogrający album, jeśli te 35 minut można już albumem nazwać. Ja poczekam spokojnie na drugi krążek. Może zaskoczę. [4/10]
Darek Baran
|