Redakcja
20.01.2019.
Medicaid zdrowia plany Ameryki kupicpigulki.pl IHC lekarzy w utah

Polecamy:

Hotel Kosmos - Wszystkie stare kobiety miasta Drukuj
Redaktor: Marcin Świerczek   
10.04.2008.
Hotel Kosmos - Wszystkie stare kobiety miasta

Hotel Kosmos - Wszystkie stare kobiety miasta
2008 Kuka Records

1. Ogień i deszcz
2. Vera Magma
3. Alkohole
4. Płaszcz Prospera
5. Idę idę idę
6. Niekochanie
7. Trzech ordynarnych chłopców
8. Piosenka północna
9. Ona nie jest stąd
10. Oczy nie do patrzenia
11. Pokój dla królowej

 
Kuka Records powoli zaczyna wyrastać na krajowego potentata jeśli chodzi o muzykę zaszufladkowaną jako: „słuchać przy niesprzyjających warunkach meteorologicznych”. Po świetnych płytach Nowojorskich Krasnali i Organizmu przyszła pora na debiut Hotelu Kosmos. Nazewnictwo jak zwykle nieprzypadkowe. Przybytek, o którym mowa, choć już nie istniej, dalej mocno tkwi w świadomości mieszkańców Torunia. Ze względu na świetną lokalizację dla wielu stanowi synonim „hotelu w ogóle”: miejsca na swój sposób kultowego, z którym wiąże się wiele legend i historii.

No i właśnie taka jest ta płyta, przesiąknięta miastem, jego uliczkami i zaułkami, zarówno w tekstach jak i brzmieniu. Zimna fala to skojarzenie tak banalne, że aż szkoda się nad tym rozwodzić. Co jest najbardziej wartościowe w tej płycie, to rozwiązania kompozycyjne utrzymane w duchu kultowego zespołu Ewa Braun. Torunianie miejscami eksperymentują z noisem spod znaku Sonic Youth, który łączą z elektroniką, przez co o nudzie nie może być mowy. „Vera Magma”, „Piosenka północna” czy „Niekochanie” to przykłady utworów, które momentami uwodzą słuchacza lekko improwizatorskim charakterem, ale jednocześnie cały czas zachowują piękną melodykę momentami popadającą w gitarową psychodelię.

O ile muzycznie zespół jest co najmniej solidny, a miejscami naprawdę zachwyca, to gdy wokalista otwiera usta, jest już gorzej. Depresyjny i zrezygnowny wokal, doskonale wpisuje się w obraną konwencję, ale teksty! Ich autor Rafał Skonieczny to poeta z tomikiem sonetów - „Antologia hałasu” w dorobku. Szkopuł w tym, że to, co na papierze sprawdza się świetnie, wyśpiewane już nie za bardzo. Co prawda efekt końcowy zostaje osiągnięty i melancholia przeplata się z poczuciem straty, niespełnieniem, i lękiem, ale jakimi kosztami! Żeby zobrazować użyję cytatu - „gruzy inwencji”. Autor posługuje się pokrętną logiką metafory nad którą nie do końca panuje, w dodatku jest to metafora miejscami koszmarnie pretensjonalna czy wręcz banalna („efemeryczna wiara”, „na rynku czuć kapustą”). Przez co słuchacz nabiera podejrzeń co do geniuszu niektórych linijek, jak choćby: „mam w głowie milion pomysłów/ na pomnik klęski narodu”. Cóż, jak słychać wszystkiego mieć nie można, no ale może następnym razem, na który szczerze liczę, bo dobre gitarowe płyty są zawsze potrzebne. [6,5/10]

 
Marcin Świerczek
10.04.2008

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

© 2001-2015 Apop.pl